SKALNY MOST I INNE ATRAKCJE RUDAW

O  Rudawach Janowickich napisano już nie jedną książkę ale każdy musi na nowo sam to wszystko odkryć dla siebie. Teren rozległy i pełen niespodzianek tak jak w przypadku Skalnego Mostu , niby każdy wie o nim ale trzeba samemu na żywca zobaczyć inaczej po prostu nie da rady.

 

Drogi doskonałe dla rowerzystów , nic tylko brać pędzidło i heja na Rudawy. Jest gdzie pojeździć a wszystko to okraszone wspaniałą przyrodą i widokami.

Rowerowy raj to mało powiedziane, nie mniej włóczykije nie tylko rowerami mogą się tam poruszać równie dobrze można i z buta. Wszystko ma swój urok !

 

http://www.rudawyjanowickie.pl/przewodnik-rudawy-janowickie.pdf

Reklamy

NA PRZEŁAJ

Trasa leśna z Bogaczewa do Stanisławowa. Jest co najmniej dwie leśne trasy z Bogaczowa do Stanisławowa obie są bardzo urokliwe. Jedna z tras jest mało uczęszczana przez cyklistów, jedynie służby leśne i drwale utrzymują owe drogi , ale tam gdzie ich brakuje przyroda odzyskuje dla siebie to co człowiek zagospodarował.

http://dodek777.flog.pl/wpis/12595870/

Jeśli ktoś lubi spokój, dzika przyrodę , nie ma bata żeby się nie naciąć na sarnę  czy inne leśne zwierza to polecam. Dużo jest starych miejsc    w których widać że kiedyś setki a może tysiące lat temu  człowiek coś wydobywał z ziemi.

 

Na leśnych bezdrożach, tam gdzie chodzą tylko dziki, służby leśne i nocne mary. Byle dalej od ludzi, od całego natłoku spraw codziennych. Tam gdzie panuje spokój ducha, tam gdzie można chwycić za rąbek sukni HARMONII !

GÓRA CHEŁMIEC W WAŁBRZYCHU

Wyjechałem na górę Chełmiec choć jak zwykle musiałem wybrać nie ten szlak co trzeba , pobłądzić i wybrać najgorszą drogę z możliwych . To cały ja.

Miejsce rytualnych pogańskich obrzędów – dziś z największym krzyżem w Europie W czasach prasłowiańskich był miejscem rytualnych pogańskich obrzędów. Teraz na jego szczycie stoi największy krzyż w Europie. Dla turystów i pątników „Niedaleki Chełmiec uważaliśmy, dzieci, za świętą górę, sądząc, że na niej świat się kończy i że z jej wierzchołka wstępuje się do nieba. Ta osobliwa góra działa na mą wyobraźnię bez ustanku”. Tak o szczycie pisał laureat Nagrody Nobla Gerhard Hauptmann, który urodził się w pobliskim Szczawnie-Zdroju. Od czasu, kiedy noblista wypowiedział te słowa, minęło ponad 100 lat. Ale góra nadal działa na wyobraźnię zarówno mieszkańców okolicy, jak również turystów odwiedzających region wałbrzyski. Każdego roku na szczyt Chełmca wspina się kilka tysięcy osób. Mylony ze Ślężą Ze szczytem o wysokości 851 m n.p.m. sąsiadują trzy miejscowości – Szczawno-Zdrój, Wałbrzych i Boguszów-Gorce. Chełmiec zawdzięcza swój kształt wulkanicznej przeszłości. Gorąca magma, wypływając z wnętrza ziemi na powierzchnię, wyniosła ku górze warstwy karbońskie. Nie pozostało to bez wpływu na rozwój lokalnej gospodarki. Jeszcze na początku XX wieku w pobliżu działała kopalnia węgla kamiennego David. Jej pozostałości można zobaczyć do dziś. Wielu turystów, oglądając wzniesienie z innych sudeckich pasm, myli Chełmiec ze Ślężą. Dzieje się tak głównie za sprawą stacji przekaźnikowej na szczycie i pewnego podobieństwa zewnętrznego. Dodatkową wspólną cechą łączącą obie góry jest również ich historia. W czasach prasłowiańskich na ich zboczach odprawiane były rytualne pogańskie obrzędy. Wyścig do wieży Pod koniec XIX wieku Chełmiec zaczęto traktować jako doskonały punkt, z którego można podziwiać piękną panoramę ziemi wałbrzyskiej.

Przystąpiono do prac, które miały przekształcić górę w atrakcję dla kuracjuszy ze Szczawna-Zdroju. Wykarczowano drzewa porastające wierzchołek i jedno ze zboczy, na którym zbudowano drogę dojazdową na szczyt. Drugą wytyczono od strony Boguszowa-Gorców. W okresie międzywojennym urządzano na niej bardzo popularne wyścigi samochodowe. Obecnie wzdłuż dawnej trasy rajdowej poustawiane są stacje Drogi Krzyżowej Trudu Górniczego. W 1888 roku na szczycie Chełmca oddano do użytku kamienną wieżę widokową (22 metry wysokości). Budowla jest stylizowana na średniowieczną ruinę i stoi do dziś. Obecnie swoją siedzibę mają tam miłośnicy krótkofalówek. Wielki maszt i krzyż W 1973 roku ustawiono na Chełmcu maszt radiowo-telewizyjny (62 metry wysokości). Przy montażu konstrukcji trzeba było korzystać ze wsparcia śmigłowca. Teraz na maszcie są zainstalowane cztery nadajniki stacji telewizyjnych i dziewięć stacji radiowych. W stanie wojennym wieżą widokową i centrum telekomunikacyjnym administrowało wojsko. Mieściła się tu jedna z największych na świecie stacji zagłuszających Radio Wolna Europa. Po lewej stronie od wieży widokowej znajduje się 35-metrowy krzyż. Można go zauważyć z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Nocą jest oświetlany dużymi reflektorami. Krzyż Milenijny poświęcił 23 września 2000 roku biskup Tadeusz Rybak. • Jak wejść na Chełmiec Z Wałbrzycha od ul. Piasta szlakiem żółtym, idzie się ok. 70 minut. Ze Szczawna-Zdroju od ul. Bocznej szlakiem niebieskim, dotarcie na szczyt zabiera 80-90 minut. Z Gorców od ul. Górniczej szlakiem niebieskim, potrzeba na to ok. 70 minut. Z Boguszowa od ul. Nowotki szlakiem zielonym, wędrówka pochłania ok. 45 minut. Na tej trasie ustawione są stacje Drogi Krzyżowej Trudu Górniczego. Z Lubomina szlakiem zielonym, czas podejścia ok. 90 minut. Artur Szałkowski –

Drugi co do wielkości (po Borowej 853 m npm.) szczyt Gór Wałbrzyskich. Stanowi kulminację wyraźnie dominującą w wałbrzyskim krajobrazie. Wynika to z jego ukształtowania, jako izolowanego masywu w środkowej części Gór Wałbrzyskich. Od rozległej kopuły szczytowej odchodzą boczne ramiona. Część szczytowa Chełmca zbudowana jest z permskich porfirów, niżej tworzą go dolno i górnokarbońskie piaskowce, zlepieńce, mułowce z pokładami węgla kamiennego – dawniej eksploatowanymi. W zboczach pd.-zach. występują żyły barytu, a u podnóża znajduje się znana poszukiwaczom minerałów tzw. jaspisowa dolina, w której znajdowano okazy o średnicy do 50cm. Ponadto występują tu: apatyt, kordieryt, kaolinit, illit i piryt. Masyw Chełmca porastają lasy świerkowe, bukowe i mieszane. U podnóża Chełmca ze wszystkich stron znajdują się użytki rolne i tereny pokopalniane. W latach 1887-88 na wierzchołku Chełmca wzniesiono z inicjatywy Wałbrzyskiego Towarzystwa Górskiego WGV i finansowaną przez Hochbergów kamienną wieżę (22 m wys.) widokową stylizowaną na ruinę – z gospodą i schroniskiem. Po wojnie wieża stała opuszczona i niszczała. Gestorem obiektu był Orbis, który dopiero w 1947 roku przekazał obiekt PTT. 10 sierpnia 1947 r na szczycie oddano do użytku wyremontowaną wieżę widokową oraz schronisko Na Chełmcu im. dr. Orłowicza – bez wody, prądu oraz linii telefonicznej. Dodać trzeba, że było to kameralne miejsce – przenocować mogło maksymalnie 10 osób.

Nie przetrwało ono dziesięciu lat – w 1953 r. zostało zamknięte. W tym czasie na szczycie stanął budynek potężnej stacji zagłuszeniowej Urzędu Bezpieczeństwa, z której zagłuszano zachodnie rozgłośnie radiowe (głównie RWE). Szczyt był ogrodzony, dozorowany przez wojsko i niedostępny dla turystów. W 1957 roku zlikwidowano zagłuszarkę i ponownie otwarto schronisko wykorzystując budynek zagłuszarki na schronisko na 30 miejsc. Tymczasem wieża widokowa niszczała – brakowało poręczy i barierek. Natomiast podjęto inicjatywę budowy na Chełmcu ośrodka sportów zimowych z wyciągiem narciarskim i trasami zjazdowymi, jednak wobec marnej frekwencji plany zarzucono, schronisko zlikwidowano, a w budynku d. zagłuszarki powstał ośrodek kolonijny, a na szczycie ulokowano także boisko i niewielki basen. Już pod koniec lat 50. zainstalowano na Chełmcu pierwszy przekaźnik sygnału telewizyjnego, jednakże pierwszy potężny maszt TV ustawiono w 1962 roku. W 1972 roku budynek ośrodka ponownie zajęła stacja TV, która w 1973 r. wzniosła kolejny maszt przekaźnika o wys. 65 m. Wieżę przejęli krótkofalowcy, którzy z różnym powodzeniem przystosowywali ją do własnych potrzeb ograniczając jednak jej dostępność dla turystów. Dopiero od końca lat 90. ub. wieku wieża jest ponownie udostępniona do zwiedzania. W 2000 r. poświęcono wzniesiony na północ od wierzchołka stalowy Krzyż Milenijny o wys. 45m. do którego prowadzi od 2001 r. z Boguszowa Droga Krzyżowa Trudu Górniczego Na Chełmcu znajduje się zagospodarowane miejsce wypoczynku i węzeł szlaków turystycznych. Szczyt Chełmca znajduje się w granicach administracyjnych Szczawna Zdroju (moose).
PS. Na przełomie sierpnia i września 2010 na szczycie pojawiła się nowa wieża telewizyjna. (arek354)

WIEŻA NA BOROWEJ

IEŻA NA BOROWEJ – z dzisiejszego niedzielnego wypadu po sudeckich szlakach. Piękny słoneczny i mroźny dzionek. Dzisiaj było po prostu grzechem siedzieć w domu. Brać rodzinę i na łono natury.
Wieża widokowa wieńczy najwyższy szczyt w paśmie Gór Wałbrzyskich. Z konstrukcji wysokiej na 16,5 m. przy dobrej pogodzie można podziwiać m.in. Góry Sowie, masyw Śnieżki, a nawet wieżowiec Sky Tower we Wrocławiu. Nowy punkt widokowy otwarto w połowie grudnia.

By podziwiać widoki roztaczające się z 16,5-metrowej wieży, trzeba pokonać 90 stopni schodów kręconych wokół stalowego trzonu. Podest widokowy znajduje się na wysokości 15,30 m. Projekt nowej atrakcji turystycznej na górze Borowej opracowali architekci z pracowni Zbigniewa Mazija. Wieża widokowa ma konstrukcję stalową, skręcaną, która tworzy kształt hiperboloidy jednopowłokowej o przekroju szesnastokąta. Konstrukcja składa się z 32 słupów ustawionych pod kątem 68º względem podstawy. Słupy te zostały opisane na dwóch okręgach (po 16 słupów na okrąg, biegnących w dwóch kierunkach), „spięto” je pośrednio w trzech miejscach stężeniami poziomymi, biegnącymi po obwodzie wieży. Do budowy wieży użyto 30 ton stali i 50 m3 betonu do wylania fundamentu.Wieża widokowa na Borowej, jest nową atrakcją na mapie Dolnego Śląska, która została otworzona pod koniec roku 2017. Jej futurystyczny kształt i atrakcyjna lokalizacja sprawia, że ruch turystyczny na najwyższej górze Gór Wałbrzyskich (mylnie uważana jest za nią Chełmiec) zyskał na intensywności. Borowa charakteryzuje się dużą wyniosłością i ostatnie podejście na szczyt niejednemu odbiera dech w piersiach. Samo podejście stanowi jednak miłą formę spędzenia wolnego czasu, a widoki jakie możemy zobaczyć ze szczytu nowej wieży widokowej z pewnością ucieszą Wasze oczy. A może już tam byliście? Jak Wasze wrażenia? Bo my mamy małą uwagę co do tego obiektu…Szlak żółty z Jedliny Zdrój na Borową (853,3 m n.p.m.)

Zacznijmy jednak od początku trasy. Drogę na Borową (853,3 m n.p.m.) rozpoczęliśmy z miejscowości Jedlina Zdrój. Istnieje możliwość podjechania samochodem na skraj lasu (ulicą Ogrodowa), z którego prowadzi szlak żółty na Przełęcz pod Borową. Swoje auto możemy zostawić przed małym mostem lub na końcu drogi przy ruinach domu. Z tego miejsca rozpoczyna się spokojne podejście na Przełęcz, podczas której trzeba pokonać wyniosłość około 140 metrów na odcinku prawi 1,5 km. Nic strasznego. Wymagające podejście rozpoczyna się dopiero przy Rozdrożu pod Borową.

Co ciekawe, Borowa pomimo tego, że jest najwyższą górą w paśmie Gór Wałbrzyskich, to nie zalicza się do Korony Gór Polski. Zamiast niej podawany jest Chełmiec, który historycznie został niesłusznie ogłoszony najwyższą górę, a w istocie jest o około 2,5 metra niższy od Borowej. Dopiero przy precyzyjniejszym pomiarze współczesnych urządzeń można było stwierdzić tą nieprawidłowość, jednak Chełmiec pozostał uzurpatorem tytułu najwyższej góry w Górach Wałbrzyskich do tego czasu.O zakończeniu budowy i przekazaniu obiektu turystom i miłośnikom gór poinformował Arkadiusz Grudzień, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Wałbrzychu. „To wyjątkowa konstrukcja, jakich w Polsce nie ma” – powiedział.

-10 jazda bez trzymanki

No dzisiaj to mnie przepizgało okrutnie. -10 po lasach w doborowych klimatach. Pierwsze 20 kilometrów to sam miód , prószący śnieg, zwierzyna i cisza no i wolność ducha i ciała . Można zapomnieć o kołchozach w których większość z nas musi harować. Każdy wyjazd to nowa przygoda, ciekawe odkrycia , mniej lub bardziej przyjemne doznania. Dzisiaj kolejny raz zostałem zakatowany przez psa, z tym że powiedzieć psa to tak jakby nic nie powiedzieć , to było obronne bydlę z 70 kilo wagi , jakiś mieszaniec dobermana z bernardynem. Wyleciał z domu jednorodzinnego prosto na mnie , oczywiście zastawiłem się rowerem tworząc „mur” miedzy mną a psim bydlakiem. Czekałem na rozwój wypadków słysząc w oddali właściciela psa , który jak to wszyscy właściciele maja w zwyczaju pierwsze co mówi _ „NIECH SIĘ PAN NIE BOI ON NIE GRYZIE, POWĄCHA TYLKO „, po tym zapewnieniu wcale wcale lżej na duszy mi się nie zrobiło bo bydlak dalej szczekał i wahał się czy iść na mnie czy do właściciela. Widzę że to nie przelewki, nie ma na co czekać i już zaczynam sięgać po gaz i noż które od ostatniej przygody właśnie z psami które mnie zaatakowały wożę ze sobą żeby nie zostać pogryzionym gdy właściciel rzucił się szczupakiem na potężnego psa łapiąc go za nogi. Pan i jego pies stali się jednym kłębowiskiem , mówię do gościa Ty leż na tym swoim psie a ja sobie pójdę dalej a potem kończcie te swoje porachunki miedzy sobą, ja chcę tylko przejechać drogą. Mijając widziałem wzrok leżącego właściciela na psie , był to wzrok człowieka niewiedzącego co ma dalej robić, ale to już nie mój problem. Pomyślałem sobie tylko ze ludzie nakupią sobie psów bez świadomości tego że pies to chodząca bomba dla obcych ludzi , że w każdej chwili z milusińskiego przyjaciela dla swojego pana staje się dzika bestią dla intruza. Winę oczywiście ponosi właściciel bo puścił psa luzem. Dobre z tego wszystkiego ze nie musiałem sam walczyć z takim bydlakiem i nie musiałem go zabijać, pewnie i właściciel musiał by przy okazji ponieść konsekwencje. No cóż potem sama przyjemność z jazdy rowerkiem , ale gdy tylko wyjechałem z lasów wietrzysko przeszywające do szpiku kości przy minusowej temperaturze skłoniło mnie do powrotu . Ostanie 10 kilometrów to była walka o przetrwanie którą jak zwykle wygrałem

Jak pech to pech

Jak nie łapałem gumy w rowerze latami tak nie łapałem. Był okres że przez 2 lata  nie wiedziałem co to znaczy złapać gumę , już myślałem ze mnie to nie dotyczy jestem ponad tym. Niestety dobra passa się skończyła , teraz 4 guma pod rząd , zawisło nade mną fatum . Poranny wyjazd  rowerowy przed pracą skończył się standardowo w ostatnim czasie czyli gumą, dobrze że przynajmniej nie daleko od miasta bo 8 kilometrów ale i tak ledwo zdążyłem do pracy bo te 8 kilometrów trzeba było przejść z buta ! Dobre takie są marsze na krążenie ale na pewno nie wtedy gdy nuż na gardle he, he